Zobacz więcej:

czwartek, 4 października 2018

O książkach z autografami słów kilka...


Książki z autografami – hit czy kit?


Pozwoliłem sobie zatytułować ten nagłówek popularnym niegdyś powiedzonkiem, a właściwie frazą: hit czy kit. Books with autographs – wielu książkoholików uważa to za zwykły szpan, inni – za coś wartego wysiłku. Opini o nich jest tak wiele jak książek na świecie...


Właściwie co takiego dają nam, zwykłym szarakom, książki wzbogacone o podpis autora? Przecież ni to zwiększa jej wartość* ni to powoduje, że książka się lepiej pali w piecu czyta. A mimo wszystko wielu ludzi dąży do uzyskania tego, jakże cennego autografu pisarza na przedniej, często tytułowej stronie.


Oczywiście wielu z nas (choć nie każdy się przyznaje) marzy się podpis Stephen'a King'a, J.K. Rowling czy ś.p. J.R.R. Tolkien'a, ale nie każdy może sobie na to pozwolić – podpisy te naprawdę trudno zdobyć, w sumie można je kupić w internecie, ale jaka z tego frajda?


Ja sam nie mam się zbytnio w tej dziedzinie [książki z autografem, dop. autor] czym poszczycić. Moja kolekcja książek z autografami na chwilę obecną jest bardzo, ale to bardzo, wręcz szatańsko bardzo skromna, w sumie pochwalić mogę się tylko dwoma pozycjami, do tego podpisanymi przez jednego (i tego samego) autora.


Są to odpowiednio: Otchłań – książka osadzona w Uniwersum Metro2033 oraz Szczury Wrocławia – czyli zombie w PRL'u; obie autorstwa Roberta J. Szmidta.


Subiektywnie rzecz ujmując: dla mnie książki z autografami zawsze mają większą wartość, oczywiście nie chodzi mi o materialną. Autograf powoduje, że książka staje się dla nasz o wiele ważniejsza – ot, autor machnął długopisem, a wraz z podpisem zostawił w książce część siebie – i mimo iż brzmi to jak jakiś bełkot psychofana, to taka prawda.


Ciekawostka: pierwsze wydanie Hobbita z podpisem J.R.R. Tolkiena sprzedano za 800 000$, więc kto wie – może mamy w naszych zbiorach prawdziwe perełki, których wartość będzie się kiedyś liczyło w setkach tysięcy dolarów? Wszystko jest możliwe.


Wracając do tematu i równocześnie kończąc post: odpowiadając na pytanie – książki z autografem to hit czy kit? Wybieram odpowiedź "czy".


Pozdrawiam,
PjotereQ.


*Chodzi mi tu o znaczne sumy pieniężne, oczywiście jest to uogólnienie i nie biorę w tym momencie pod uwagę książek z autografami nieżyjących już twórców;